czwartek, 31 lipca 2008

Rozczochraniec

Gdy człowiek (czyt. ja)jest bardzo, ale to bardzo zmęczony, to jakoś sen nie bardzo chce przyjść. Wtedy zamiast przewracać się z boku na bok ze zniecierpliwieniem oczekując na spóźnialskiego Morfeusza zdecydowanie lepiej zajać się czymś konkretnym.
No więc zajęłam się, a jakże, bo bezczynności zwyczajnie nie znoszę. I oto prezentuję Wam trzy portrety Asiolka. Są one efektem mojego wyjątkowego uporu w ratowaniu fotek, które okazały się wyjątkowo schrzanione, za to ujęcia małego rozczochrańca bardzo fajne. I chyba udało mi się.;)


poniedziałek, 28 lipca 2008

Spełnione marzenie

Dawno nie odczuwałam takiej radochy jak dziś. He he. W końcu, po tygodniowych męczeńskich próbach udało mi się przesłać na serwer ważny filmik. Taki, na którym zależało mi najbardziej. Wszytkie wchodziły jak masełko, ten akurat nie chciał za nic w świecie. Udało się dopiero po przekonwertowaniu i zmniejszeniu wagi pliku.
Tytułowe spełnione marzenie nie dotyczy oczywiście mojego sukcesu, a Asiolka.
Zresztą zobaczcie sami:



Na tę chwilę Asia czekała ponad rok. I aż nad morze musiała w tym celu pojechać.Image Hosted by ImageShack.us

czwartek, 24 lipca 2008

Międzywodzie

Meteorolodzy przestrzegali urlopowiczów przed lipcową pogodą i namawiali na wyjazdy wakacyjne w sierpniu. My nie ugięliśmy się, terminu nie zmieniliśmy i choć pogoda taka trochę w kratkę była wcale nie żałujemy. Nam ta aura całkiem pasowała. Przynajmniej nie chodziliśmy wykończeni ciągłymi upałami, a i na plaży bywaliśmy niemal codziennie.
Na nudę w nielicznych w sumie chwilach deszczowych także nie narzekaliśmy. Ostatecznie to nie śliczna słoneczna pogoda stanowi o udanym wypoczynku. W dobrym towarzystwie nie jest nudno nawet wówczas, gdy siąpi.
Image Hosted by ImageShack.us


darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków

Więcej zdjęć umieściłam w Asiolkowej galerii. Zapraszam serdecznie do oglądania.

Szkoła - sprawa przestała być pewna

Po powrocie znad morza ładną pogodę mieliśmy tylko przez dwa dni. Od poniedziałku leje niemal bez przerwy. Jest buro i ponuro, więc siły witalne ulotniły się. Nawet na pisanie jakoś chęci mi brak. Mimo to spróbuję coś wypocić, bo pamięć jest ulotna.
Wczoraj zmobilizowałam się i zadzwoniłam wreszcie do szkoły, by dowiedzieć się, jak przedstawia się sytuacja - oczekiwane pismo z wydziału edukacji w sprawie skierowania Asi nie nadeszło bowiem na nasz adres, ale mogła być to wina poczty. Konkretnie zaś doręczyciela, który niezbyt regularnie pojawia się w naszym rejonie.
Niestety nie mam pomyślnych wieści. Do szkoły skierowanie także nie dotarło, zatem mam związane ręce w kwestii dalszych działań. Nie mogę wypisać Asi z przedszkola i złożyć podania do dyrekcji o zwrot wpisowego (lista rezerwowa jest dośc długa, więc postanowiłam spróbować je odzyskać). Tym bardziej, że w szkole zostałam wprowadzona w błąd.
Byłam przekonana, że Asia jest trzecim dzieckiem z niepełnosprawnością przyjmowanym do zerówki, a okazało się, że drugim. Ma to znaczenie o tyle, że zgodnie z przepisami klasa integracyjna może zostać uruchomiona przy min. trojgu niepełnosprawnych. Wakacje są właściwie na półmetku, a pewności, że przez ten miesiąc pozostały do rozpoczęcia nowego roku szkolnego jakiś kolejny rodzic zapisze swoje dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności brak. Pani dyrektor jest na urlopie i podobno nawet nie wiadomo, kiedy z niego wróci. A tak intryguje mnie odpowiedź na pytanie, czy mimo to klasa ma szansę na zaistnienie. W końcu tyle różnych przepisów obchodzi się w naszym państwie...
Otrzymałam - ustne wprawdzie, ale jednak - zapewnienie, że śmiało mogę wypisać Myszkę z przedszkola, ale chyba dobrze, że się z tym wstrzymałam. Niedobrze, że tak szybko zaczęłam cieszyć się wizją ułatwień w odstawianiu Asiolka na obowiązkową naukę. Ech...

piątek, 18 lipca 2008

Przedwakacyjne zaszłości

Witam Was, kochani, serdecznie.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi zniknięcie bez pożegnania...a nasz powrót ucieszy Was jak mało co.
Image Hosted by ImageShack.us

Zanim przejdę do relacji z pobytu nad morzem koniecznie muszę napisać słów kilka o tym, co wydarzyło się przed naszym wyjazdem.
Asieńka od września będzie zerówkowiczem. Wg poczynionych już dość dawno planów miała nadal chodzić do przedszkola - już w lutym zapisałam ją na nowy rok szkolny z bólem serca wpłacając wpisowe w wys. 150 zeta.
Jednak kilka dni przed podróżą na Pomorze odwiedziła nas moja dawna koleżanka z liceum ucząca z pobliskiej podstawówce (funkcjonują w niej klasy integracyjne) bardzo zdziwiona, że nie znalazła Asiolka na liście nowoprzyjętych dzieci. Finał naszej rozmowy - Myszka jest już prawie uczennicą szkoły podstawowej. Szkoły posiadającej tytuł "Szkoły z klasą", do której nb chodziły moje starsze córki.
Piszę "prawie", bowiem w wydziale edukacji trwa dopełnianie formalności, co oznacza, że czekamy na wydanie skierowania dla Asiolka do tejże placówki z racji tego, że nie jest ona naszą rejonową, mimo że jest położona najbliżej naszego miejsca zamieszkania.
Oczywiście miałam wątpliwości, czy aż dwie tak duże zmiany w życiu mojej córeczki są dobre, jednak rozwiała je sama Asia, której bardzo spodobała się ogromna jasna i pełna zabawek sala lekcyjna, a także pewność, że już nie będziemy musieli martwić się o przyjęcie jej do pierwszej klasy w tejże szkole. Cóż, za rok mogłoby okazać się, że z rejonu zgłosi się pięcioro dzieci niepełnosprawnych, a wówczas Asia zostałaby skierowana do innej odpowiedniej dla niej szkoły, nawet na drugim końcu miasta. Ja zaś nie chciałabym wyrywać Mysi z zaprzyjaźnionego już środowiska. Jakby nie było to w tej szkole spotka się z większością dzieci ze swojego przedszkola. Nie bez znaczenia jest również łatwe dotarcie do zeszytów potrzebnych do uzupełnienia zaległości na wypadek dajmy na to choroby.
Acha, i jeszcze jedno - do szkoły i z powrotem Asia będzie wożona na koszt gminy, a do przedszkola nie byłoby takiej możliwości, gdyż jest prywatne a nie publiczne. I to jest dla mnie ogromny powód do radości, bo w ostatnim czasie zaczęło mi już brakować sił na pchanie wózka w te i wewte po tych naszych "górach i dolinach".