poniedziałek, 17 marca 2008

Niegrzeczniuszek

Wyekspediowana po kąpieli do łóżka Asia jakoś nie miała chęci przytulić się do podusi i zasypiać. Kręciła się, wierciła, podskakiwała nie zważając na moje napominania i prośby, by wreszcie uspokoiła się.
- Ale z ciebie dzisiaj niegrzeczniuszek. - rzuciłam w końcu lekko poirytowana, gdy poraz n-ty musiałam na nowo poprawiać wyzwijaną kołderkę i przykrywać Myszkę.
- Marta, nie mów na mnie "niegrzeczniuszek", bo jak jestem grzeczna, to nie nazywasz mnie grzeczniuszkiem. Wiesz, lepiej mów na mnie wiercioszek.

5 komentarzy:

kaja pisze...

Bardzo logiczne rozumowanie:):):)Marta korzystaj z rad Asi póki możesz:)

DorotaHubert pisze...

He, he dobre sobie :)jakie te nasze dzieciaczki są mądrę, czasem nawet twierdzę, że trzeba brać z nich przykład. :) więc...

Martek>>>>> pisze...

To prawda, że od dzieci można wiele się nauczyć. Choćby dlatego, że do pewnego momentu swego życia są po prostu cudownie szczere i nie mają oporów przed wyrażeniem własnego zdania. Potem bywa już różnie, niestety. Imponują mi młodzi ludzie, w których nadal jest coś z tego bezpośredniego dzieciaka. Pod warunkiem - oczywiście - że swoje opinie potrafi wyrażać nie raniąc i nie obrażając innych. Pozdrówka wieczorne.:)

DorotaHubert pisze...

Bo nie ma nic cenniejszego niż szczerość ale prawdą jest, że trzeba umieć ją powiedzieć w taki właśnie sposób jakim mówi Marta.

KajaS pisze...

:)