środa, 27 sierpnia 2008

W odpowiedzi na komenty do poprzedniej notki - zagadka

Choć jest mi trochę niezręcznie, rozwinę "zaintrygowany" temat. A to dlatego, że prawie umarłam dziś ze śmiechu.
Zacznę od powtórzenia dobrej wiadomości: jesteście wielkimi szczęściarzami! Naprawdę!
Powinniście cieszyć się, że nie wpadła Wam do głowy myśl, co by nawiedzić dziś nasz dom. Poważnie. W przeciwnym razie zostalibyście obdarowani przez Asiolka torebką. Taką kolorową ze sznurkowymi trzymadełkami. Ha ha ha! Każdy, kto się dziś napatoczył dostał taką. Jeden większą, drugi mniejszą. I każdy pytał "po co mi ona?".
No, nie! Umieram na samo wspomnienie, ale nie wiem, czy mam być dumna z przedsiębiorczości swojej córki, czy raczej przerażona jej cwaniactwem.
Kto zgadnie zamysł mojego dziecięcia?

Dobra wiadomość dla Was

Hej, hej wszystkim stałym bywalcom i przypadkowym gościom.
Jestem pewna, że uwielbiacie dobre wiadomości, spieszę zatem takąż Wam przekazać.
Jesteście szczęściarzami! I to wielkimi!
Cdn.darmowy hosting obrazków

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Jednak szkoła :)))))

Era przedszkola za nami. Do pierwszego dzwonka wprawdzie jeszcze kilka dni, ale już mogę powiedzieć, że Asieńka została uczniakiem skoro została wpisana na listę uczniów, prawda?
Skierowania do szkoły wydział edukacji jeszcze nie wydał, ale jest niemal 100-%% szansa, że Myszka je otrzyma. Pocztą pantoflową dowiedziałam się, że stara się o takie mama pewnego 5-latka z pompą insulinową, jest on zatem trzecim kandydatem do klasy integracyjnej.
Zresztą i tak nie muszę już trwać w niepewności i mogę śmiało wypisać Asiolka z przedszkola. Okazało się bowiem, że wychowawczyni zerówki wyraziła zgodę na przyjęcie do oddziału mojego Mysiolka nawet gdyby nie powstała klasa integracyjna.
Start, czyli uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 2 września o godz. 11:00.Image Hosted by ImageShack.us

A oto Asiolkowa SZKOŁA Z KLASĄ.

niedziela, 24 sierpnia 2008

Na koniec wakacji skrót wydarzeń

Witajcie, kochani.
Złapana własnoręcznie za osobistą głowę z przerażenia jak dawno mnie tu nie było spieszę skrobnąć cokolwiek dla spragnionych wieści o Asiolku.
Nieubłaganie kończące się już wakacje minęły nam dość intensywnie.
Poza nadmorskim pseudorehabilitacyjnym turnusem zaliczyliśmy m.in. zlot Niezwykłych (to od naszego najważniejszego na świecie forum Niezwykła Kraina) w Lubieszowie, w gościnnym domu Kasi i Grzesia, rodziców dwóch fajnackich facetów (lat 5 i 3). M.in. także zrobiliśmy sobie prawie pełnorodzinny wypad na pole namiotowe położone nad jeziorem. Sztucznym co prawda, ale zawsze to woda i plaża, czyli to, czego Asi latem najbardziej do szczęścia potrzeba.
A piszę, że wypad był prawie pełnorodzinny, ponieważ dorosła już część potomków coraz słabiej integruje się z rodziną. Szczególnie jeśli chodzi o wakacyjne wyjazdy.
Image Hosted by ImageShack.us

Zajmowaliśmy się także innymi ważnymi dla nas sprawami.
Asia np. oczekiwaniem na pierwsze stałe ząbki, paradując z lusterkiem pod pachą i co chwilę dosłownie oglądając w nim swoje mleczne uzębienie z zegarmistrzowską wprost dokładnością.Image Hosted by ImageShack.us
Ach, co to była za radość, gdy pewnego dnia odkryła, że dolne jedynki leciutko się kiwają. Swoim stałym w podobnych sytuacjach zwyczajem nie omieszkała - rzecz jasna - informować o tym fakcie każdego, kto tylko zechciał chwilkę jej posłuchać. Ba! Każdy, kto się pojawił się w polu jej widzenia musiał wręcz wysłuchać tej nowinki, a na dodatek w zachwyt wpaść.
Jestem przekonana, że to Asiolkowe wyczekiwanie wbrew pozorom nawet nie miało związku z Zębową Wróżką, a było raczej swoistego rodzaju zazdrością, że jej najlepsza koleżanka, Paulinka, powoli kompletuje już nowe uzębienie.
No dobrze, zęby przybladły skoro jest szansa na rychłe ich zgubienie, za to postawa wyczekująca nie. Wkrótce nowy rok szkolny i przed Asią zerówka. O ile jeszcze przed wakacjami nawet słyszeć nie chciała o niej, to teraz już doczekać się nie może. Szkoda tylko, że nadal jesteśmy w zawieszeniu i nie wiemy, czy będzie to szkoła czy dalej przedszkole. Być może jutro sprawa ostatecznie wyklaruje się, więc temat rozwinę, gdy będę już znała konkrety.
Uff! Ależ się rozpisałam. Aż z podziwu wyjść nie mogę. No, to teraz zapraszam na krótką fotorelację znad jeziora.