sobota, 10 października 2009

Spotkanie integracyjne

W przeddzień ślubowania, popołudniu, spotkaliśmy się w szkole - cała pierwsza "a", jej wychowawczynie i my, rodzice. To była pierwsza okazja, by wszyscy poznali się i to podczas przedniej zabawy pod hasłem "kraina bajek".
Część wrześniowych wieczorów upłynęło nam na czytaniu przed snem (poraz kolejny już zresztą) najpopularniejszych bajek pochodzących z tomu "Klasyka dziecięca", na których wychowało się już tak wiele pokoleń. Z ich treścią bowiem miały być powiązane zabawy i quiz.
To nasze spotkanie miało rzeczywiście integracyjny charakter. Panie tak je zorganizowały, by rodzice zamiast siedzieć przy stolikach i szeptać przy kawie aktywnie uczestniczyli w zabawach z dziećmi. Wspólnie odwiedziliśmy kilka bajek, wykonując różne zadania. M.in. przemieniliśmy się w Kopciuszków i by móc na bal pojechać musieliśmy oddzielić do osobnych pojemników: dzieci kasztany, żołędzie i orzechy laskowe, a rodzice groch, drobniutką fasolkę i soczewicę. Ile radości było, gdy dzieciaki grubo przed nami uwinęły się z robotą, to ho ho. A ile śmiechu było podczas zabawy, która polegała na tym, że ustawiliśmy się w regularnej kolumnie, jako określone postacie (ich nazwy były umieszczone na wylosowanych wcześniej karteczkach)podróżujące do zamku karetą zaprzęgniętą w 17 koników (dzieci). Pani Marta czytała bajkę i za każdym razem, gdy padła nazwa postaci, rodzic w nią wcielony musiał obiegnąć całą kolumnę, karetę znaczy się, dookoła, gdy mowa zaś o konikach była musiały one głośno ihahać. Istotnie bardzo śmiesznie wyglądali "starzy" biegający truchcikiem jeden za drugim.
Na koniec był poczęstunek. Nie tylko cukierasy, czekoladki i ciasta upieczone przez mamy, ale także kanapki wyczarowywane na bieżąco przez dzieci z różnych pysznych, przygotowanych wcześniej, składników .
Nie napisałam, oczywiście, o wszystkim, co działo się tamtego popołudnia. W każdym razie było ono bombastycznie, jak orzekła Asia. Nam, tzn. mnie i Jurasowi, także się podobało, a cała nasza trójka zgodnie orzekła, że nie mamy nic przeciwko kolejnym takim spotkaniom integracyjnym.

A oto jedna z zabaw - ubieranie Czerwonego Kapturka. To nic, że ta bajkowa dziewczynka zyskała dość modernistyczny image ( w każdej z czterech grup zresztą). Ważne, że wszyscy świetnie się przy tym bawili.
















Pani Marto, pani Agnieszko!
Dziękujemy ślicznie i prosimy o jeszcze. Image Hosted by ImageShack.us


Pozdrawiam serdecznie i do następnej notki,
Marta.

2 komentarze:

zimbabwe pisze...

No nareszcie Wasz blog mi nie haczy na Firefoxie :D :D :D Te przedstawienia podstawówkowe wspominam bardzo miło, a najmilej to grane dla przedszkolaków :) Pozdrawiam serdecznie :)

KajaS pisze...

He he he... faktycznie ten kapturek jakiś taki nowoczesny :)