wtorek, 25 marca 2008

Poświątecznie

Witajcie, kochani.
Poświąteczne porządki już za mną, tylko jakoś odeprać się nie mogę, hihi. Asia znów nie została odstawiona do przedszkola, ponieważ znów...zaspałyśmy. Teraz jasne stało się kto w domu robi rano najwięcej rabanu - wszak dziś jeszcze są ferie.
Od wczoraj mamy regularną zimę, taką z mrozikiem i zadymkami. Zatem może to i dobrze, że Asia nie dotarła do przedszkola. Pogoda zupełnie niespacerowa, a Myszka obudziła się w nocy zachrypnięta i z pełnym kinolem. Ech...
Korzystając z chwilki czasu powiem Wam, że tuż przed świętami mocno zwarzył mi się humor. W czwartek padł odkurzacz i robot kuchenny, na co wskazywały wszelkie znaki na niebie i ziemi. W każdym razie damska część naszego klanu nie uruchomiła sprzętu. Robota odpuściłam sobie zmieniając jedynie słodkie menu, czyli pożegnałam się z "Ambasadorem", bo wygodna się zrobiłam i żadna siła nie zmusiłaby mnie do ucierania masy ręcznie. Za to bez odkurzacza nie mogłam wyobrazić sobie życia i po konsultacji z jedynym żywicielem rodziny zakupiłam nowy. Wieczorem zaś okazało się, że noga jestem i nawet nie potrafię odkurzacza do kontaktu podłączyć. Żeby było bardziej interesująco, to i robot ruszył w magicznych rękach mojego małżowina. Ale "Ambasador" będzie dopiero w niedzielę. Jeśli komuś ślinka pociekła na samą myśl o tym smakołyku - zapraszam serdecznie.
To tyle na razie. Wieczorkiem wrzucę Wam pewną fotkę. Przekonacie się z niej, że koszyczka na święconkę wcale nie trzeba odkładać do lamusa na wiele kolejnych miesięcy, bo w tym czasie doskonale może służyć dziecku. Co najwyżej wyeksploatowany trzeba będzie wymienić na nowy.
Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us
Miłego popołudnia i wieczoru, kochani.

9 komentarzy:

DorotaHubert pisze...

Witam zimowo, niż wiosennie. U nas też zima w pełni. Śnieżek mocno chwilami sypie.
Martusia nie kuś tak tym ambasadorem, bo w niedziele będziesz miała niespodziewanych gości.:)
Asi życzmy zdrówka.
Pozdrowienia dla całej rodzinki.

Kasia pisze...

Jestem jeszcze tak pełna po świętach,że nic mnie nie rusza.:)))
Jutro wybywamy na spotkanie z panią psycholog,jeśli dotrzemy,bo Grzesio dziś porządnie zwymiotował.
Pogoda u nas też zimowa a ja balkon buduje.W zasadzie to już stoi,ale na położenie płytek to trzeba jeszcze poczekać.No i na nasiadówki też.;)))
Pozdrawiam .Buziole dla Asiulki.

Martek>>>>> pisze...

Dorotko, to już nie będziecie niespodziewanymi gośćmi.;) Weź tylko, proszę, pod uwagę, że to będzie mój ambasadorski debiut. :lol
Kasiu, ja także dziś nie bardzo mogę patrzeć na żarełko, ale do soboty daleko. Nie wybierasz się czasem do taty?;) Trzymam kciuki za mojego zięcia - by brzuszkowa sensacja okazała się być incydentem i aby zadziwił panią psycholog.:) A tak a'propos nasiadówek...Pamiętasz, że w lipcu będziemy w Międzywodziu?;)
Pozdrawiam Was, babolce kochane i podsyłam gorące buziole.:)

DorotaHubert pisze...

Kasiu, Marta dobrze mówi, że do soboty daleko. :) Więc namyśl się jeszcze.
Co do debiutu nie martwie się, bo zawsze w domku z zielonym dachem wszystko nam smakuje. :)
Miłej nocki kochani.

Kasia pisze...

Jak się odważę to w połowie kwietnia zjadę na południe.Ale jak zakończę roboty z balkonem,bo przez tę pogodę wszystko idzie z opóźnieniem.
No mowa,Międzywodzie obowiązkowo spotkanie.Ja zresztą wybywam z Grześkiem pod namiot do Dziwnowa.Jak będzie ładna pogoda to może wtedy jak Wy będziecie.

Dorotko,na nic,właśnie zjadłam delicje i dalej mnie nic nie rusza.:))))))))))))))))))))))
Muszę się wziąść za odchudzanie.

Martek>>>>> pisze...

Noooo, Kasiu, odwagi życzę w takim razie.;) Chętnie podeślę Ci na to konto...tabletki od bólu głowy.;)
A co do odchudzania, to ja wzięłam się za nie już w grudniu. Tylko jakoś efektów nie widać. He he he.
Pozdrowionka, buziaki.

KajaS pisze...

No dziewczyny, jeszcze od Świąt tydzień nie minął, a Wy już mi humor psujecie odchudzaniem.... :)

DorotaHubert pisze...

E tam, nikt się nie będzie odchudzał bo nie ma z czego. :)
Pozdrawiamy.

Martek>>>>> pisze...

Nooo, chciałabym nie mieć z czego.