...mam nadzieję ostatnia.
Dzisiaj miało być o wakacjach najpierw, bo niemal całe Joasia spędziła poza domem i dużo, nawet bardzo dużo się działo, ale że to pierwszy dzień nowego roku szkolnego, to letnie wspomnienia odkładam na później. Ale krótko będzie, wyrywkowo. W zasadzie zacytuję tylko nową wychowawczynię.
"Asia nie będzie chodziła na WF." (Asia nie ma zwolnienia z WF-u, lubi zajęcia na sali gimnastycznej, choć nie wszystkie ćwiczenia może wykonywać, więc wbrew twierdzeniom "szkoły" nie mogłam deklarować, że na WF chodzić nie będzie, ale - jak się okazało - Pani A. zaplanowała sobie w tym czasie rewalidację).
"Teraz zabiorę was pokazać, gdzie macie szatnię. Asia zostanie w klasie i poczeka" (No tak, bo Asia nie będzie przebierała butów i w kurtce będzie siedzieć kilka godzin.)
Co prawda Pani na koniec wykazała odrobinę zainteresowania tym, jak wg mnie Joasia miałaby brać udział w lekcjach WF-u, wykazała się również pewną inicjatywą w kwestii wagi jej plecaka, skoro ma samodzielnie chodzić do szkoły, jednak pierwsze wrażenie pozostanie, niestety. Czy je zatrze? Czas pokaże.
"Nie tak ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział,
nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał,
nie żeby go wszystko trochę obchodziło,
a żeby go coś na prawdę bardzo zajmowało."
[z listu Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka, do dzieci w zw. z rozpoczęciem roku szkolnego]
Córeczko, życzę Ci z całego serca,
abyś każdego dnia maszerowała do szkoły z ochotą i uśmiechem na buzi.
Pozdrawiam serdecznie,
Marta.